backward-looking

 

Leszek Balcerowicz

2012.09.18 Puls Biznesu

Balcerowicz uważał, że w tamtym momencie luzowanie polityki monetarnej to lekceważenie zagrożenia, jakim jest inflacja.

— Jak RPP może obniżać stopy procentowe, gdy inflacja wynosi 3,8 proc., czyli jest znacząco powyżej celu inflacyjnego, równego 2,5 proc. To jest nieodpowiedzialne działanie — mówi prof. Leszek Balcerowicz.

— Jeśli rada nie jest w stanie panować nad inflacją w kraju, niech sama się rozwiąże. To jest poważna propozycja — mówi prof. Balcerowicz.

Kilka dni później RPP rozpoczęła cykl obniżek stóp procentowych. Do grudnia 2014 dokonano 9 obniżek, w sumie o 2,75 punktu procentowego. Od czasu wypowiedzi Balcerowicza inflacja cały czas spadała. Po miesiącu spadła poniżej 3,5%, czyli górnej granicy celu inflacyjnego, po 3 miesiącach, poniżej wartości centralnej celu, po 5 miesiącach poniżej dolnego poziomu celu. W lipcu tego roku inflacja spadła poniżej zera i odtąd mamy deflację.

***


Jerzy Hausner i Mirosław Gronicki

28 lutego 2009 r. Polityka:  

"Trzeba uznać, że polityka gospodarcza ostatnich lat była błędna. Największa i nieodwracalna strata wynika z zaniechania przez rząd PiS programu wejścia do strefy euro. Łatwo sobie wyobrazić, ile mniej problemów mielibyśmy wszyscy, gdyby Polska – tak jak Słowacja – była w strefie euro."

Jednak w styczniu 2013 w III programie PR Hausner stwierdził, że "Polska jest nieprzygotowana do wprowadzenia euro". 

Warto przypomnieć, że Słowacja, faktycznie w czasie kryzysu radziła sobie nieźle. W 2013 r. jej PKB był o 11,1% wyższy niż w 2007 r. (dla całej strefy euro wskaźnik ten wyniósł -1,8%). Ale PKB Polski wzrósł w tym czasie o 20,2%.

***

Stanisław Gomułka  

26 grudnia 2010 Gazeta Ostrowiecka

"Dla Polski naturalne albo długofalowe tempo wzrostu to około 4-5 proc. w odniesieniu do PKB i 8-10 proc. dla produkcji przemysłowej. Przez kilka kwartałów w okresie kryzysu mieliśmy, w relacji rok do roku, znaczny spadek produkcji przemysłowej (w niektórych branżach w skali dwucyfrowej), niewielki spadek popytu krajowego i tylko niewielki (1-2 proc.) wzrost PKB. Negatywne efekty kryzysu były zatem całkiem poważne. W rezultacie powstała rezerwa wzrostu. Ta rezerwa będzie w najbliższych latach uaktywniana, podnosząc tempo wzrostu do poziomów przejściowo nieco ponad poziom długofalowy. Na tej podstawie oczekuję tempa wzrostu PKB na poziomie 5-6 proc. w latach 2012-2014."

We wrześniu 2010 w opinii BCC do ustawy budżetowej na 2011 r. Gomułka wraz z Januszem Zielińskim piszą, że: 

"w 2011 r. Polska będzie postrzegana jako kraj z finansami publicznymi wyraźnie gorszymi niż średnia w UE. " 

W rzeczywistości polski deficyt finansów publicznych wyniósł w 2011 r. (wg ESA 2010) 4,9% PKB, gdy średnia dla UE była tylko o 0,4 punktu procentowego lepsza i aż 11 krajów miało wynik gorszy od Polski. W przypadku relacji długu publicznego do PKB sytuacja Polski była znacznie lepsza niż średnia w UE. Nasz dług wyniósł (też wg ESA 2010) 54,8% PKB, natomiast średnia dla całej UE wyniosła 80,9%. 20 krajów UE miało w 2011 r. dług publiczny w relacji do PKB wyższy niż Polska.

***

Janusz Jankowiak 

We wrześniu 2010 r. na swoim blogu oceniał, że w Polsce w 2011 r. deficyt sektora finansów publicznych wyniesie miedzy 7,1-8,5 proc. (wg ESA 95). Wyniósł 5,1 proc.

***


Rafał Antczak

5 luty 2009 r. Puls Biznesu:

Według Rafała Antczaka, ekonomisty i wiceprezesa Deloitte, ostatnie osłabienie to dopiero początek złej passy. Jego zdaniem, zagraniczni inwestorzy dopiero szykują się do poważnego ataku spekulacyjnego.

— Jeśli władze monetarne i politycy nic nie zrobią, za euro możemy płacić nawet 5-6 zł. W sytuacji ataku, a podejrzewam, że on się zbliża, nie ma żadnego punktu, na którym złoty mógłby się wesprzeć — ostrzega Rafał Antczak.

— Inwestorzy celowo osłabiają złotego, budując w ten sposób odpowiedni klimat do ataku. Chcą przekonać większych i mniejszych graczy, że złoty może dalej lecieć w dół. Szukają w ten sposób sprzymierzeńców. Zadanie ułatwia im klincz polityczny wobec przyjęcia euro i problemy rządu z budżetem — mówi Rafał Antczak.

...Jego zdaniem, za problemy złotego odpowiada Rada Polityki Pieniężnej (RPP). Od listopadowego posiedzenia obcięła stopy procentowe łącznie o 1,75 pkt proc.

W rzeczywistości po kilku dniach złoty jeszcze się trochę osłabił, ale kurs nigdy nie doszedł do poziomu 5 zł za euro. Od połowy lutego złoty zaczął się szybko wzmacniać.

We wrześniu 2012 w wypowiedzi dla Biznes.pl 

http://wideo.onet.pl/biznes-antczak-rozpad-strefy-euro-to-mrzonki,93676,w.html

Antczak chwali RPP za brak obniżki stóp procentowych we wrześniu 2012. Jego zdaniem obniżka mogłaby tylko osłabić złotego i spowodować wzrost inflacji. Ale już miesiąc później stopy procentowe zostały obniżone, a inflacja systematycznie obniżała się. (patrz wyżej podobna wypowiedź L.Balcerowicza)